Nie wiem, czy klaskać, czy gwizdać
Pytanie z tego wpisu
Widzieliście to samo co ja, czy dziś jestem po prostu zgorzkniały?
Są mecze, po których wiadomo wszystko. Ten był z tych, po których wiadomo tylko tyle, że trzeba o nim pogadać.
Zacznę od tego, co dobre, bo będzie krótko. Pierwsze dwadzieścia minut wyglądało jak drużyna, która wie, po co wyszła na boisko. Pressing wysoko, piłka do przodu zamiast w bok.
A potem ktoś wyłączył prąd
Po pierwszej zmarnowanej okazji zespół cofnął się o trzydzieści metrów i tam już został. Nie dlatego, że rywal nas do tego zmusił. Po prostu przestaliśmy chcieć.2 Znam ten obrazek z poprzednich sezonów.
Nie boli mnie wynik. Boli mnie, że po dwudziestu dobrych minutach sami postanowiliśmy przestać grać.
Druga perspektywa, bo obiecałem
Łatwo się tak pisze z kanapy. Terminarz nie pyta nikogo o zdanie, kadra jest cieńsza, niż wszyscy byśmy chcieli, a zmęczenie nie wybiera.1 Może to nie brak charakteru, tylko brak nóg.
Ale nie do końca. I tu Was potrzebuję: widzieliście to samo co ja, czy dziś jestem po prostu zgorzkniały? Piszcie. Kłóćcie się ze mną, tylko nie ze sobą nawzajem — to moja jedyna zasada.
Czytaj też
Wszystkie wpisy →Pisze to jeden kibic, nie redakcja. Kim jestem →